Nie było o co wytrzeć butów.

Weszliśmy bez pukania, jak inni. W tym miejscu byliśmy inni.
Tłumacząc sobie różnice między mieszkaniem a schronieniem.

To nie jest kwestia nadanej odgórnie funkcji. To jest kwestia oswojenia obcego i oddzielenia od obcej reszty.
To kwestia relacji uczuć. Mieszkać – to dbać i przynależeć. Rozciągać swoją obecność.

Znaleźliśmy rzędy na baczność ustawionych butów. Równie brudnych jak nasze.